Strony

niedziela, 10 czerwca 2012

CZEŚĆ, TO JA...WYWIAD Z ANIĄ WYSZKONI!





Ania Wyszkoni (ur. 21 lipca 1980 roku w Tworkowie na Górnym Śląsku) - wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów. Przez 14 lat była związana z zespołem Łzy, lecz od 2009 roku podąża własną muzyczną drogą. Właścicielka czterech Platynowych i dwóch Złotych Płyt. Jej solowy album „Pan i Pani” uzyskał status Platynowej Płyty przekraczając nakład 40 tys. egzemplarzy. W 2011 roku Ania wystąpiła w koncercie TOP festiwalu Top Trendy plasując się na 6. miejscu listy sprzedaży płyt w Polsce w 2010 roku. W jakim momencie życia i twórczości jest teraz Ania? Zapraszam na wywiad.


Maciej Zielinski: Witaj Aniu, dziś spotykamy się w zupełnie innych okolicznościach niż dotychczas, chciałbym poznać Ciebie z trochę innej strony. Z tego, co widzę – przed jak i po ciąży wcale się nie zmieniłaś, wciąż tryskasz energią, jesteś uśmiechnięta i sprawiasz wrażenie kobiety spełnionej. Jaki jest przepis na szczęście  w wydani Ani Wyszkoni- piosenkarki, autorki tekstów i artystki?

Ania Wyszkoni: Przepisem na szczęście jest miłość. Kiedy człowiek jest zakochany, wtedy zawsze emanuje pozytywną energią.  Mam to szczęście, że to uczucie towarzyszy mi od kilku lat, więc jestem kobietą szczęśliwą, poza tym tak jak powiedziałeś- jestem spełniona, bo mam fantastyczną rodzinę, robię to, co lubię, czyli śpiewam, a zostało mi to dane od losu, że mogę stać na dużej  scenie i występować  dla ludzi.  Niczego w życiu mi nie brakuje, ale przyznaję, że zdarzają mi się również chwile słabości,  momenty  smutne, melancholijne… Różnie to bywa w życiu, jak w życiu każdego z nas.

Słowo miłość w dzisiejszych czasach jest bardzo szeroko i różnorodnie pojmowane. Czym według Ciebie jest to uczucie? Przecież tak wiele o nim mowa na Twojej solowej płycie.
Miłości nie można zdefiniować. Jej urokiem jest to, że każdy odczuwa i interpretuje  ją na swój sposób.  Jest ona  bardzo szerokim uczuciem, bo  przecież może towarzyszyć relacjom z mężczyzną, z przyjacielem. Bezwarunkowa jest miłość do rodziców, a najpiękniejsza miłość do dziecka. Nie da się jej opisać i to w miłości jest najcudowniejsze. Powstały już miliony piosenek o miłości, a temat ciągle jest otwarty, niewyczerpany.
Idealnym rozwiązaniem na spełnienie w związku  jest obecność Twojego partnera w Waszej wspólnej pracy?
Jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Nie ma rozwiązań idealnych. Muzyka jest naszą wspólną pasją i potrafimy o niej rozmawiać, potrafimy się razem inspirować i wspólnie iść do przodu. Poza tym bardzo ważne jest zrozumienie, a chyba trudno byłoby mi oczekiwać go od kogoś, kto nie ma z tą branżą nic wspólnego.  Moje ciągłe wyjazdy, praca nad płytą, praca w studiu, wyjazd na koncert, wyjazdy promocyjne… w naszym związku nie stanowi to żadnego problemu, bo podróżujemy razem. W innym przypadku wiązałoby się z ciągłą rozłąką, a ta nie służy budowaniu związku i zaufania.  Poza tym mój sukces jest naszym wspólnym sukcesem. Cieszymy się nim podwójnie.

Skąd czerpiesz inspiracje do tworzenia tekstów? Czy napisałaś kiedykolwiek utwór, który był tak osobisty, że nie odważyłaś się go nagrać i dołączyć do listy piosenek na płycie?
Nie, takiego utworu nie było (śmiech). W każdym utworze daję ludziom cząstkę siebie. Tylko dzięki temu jestem wiarygodna. Teksty, których jestem autorką, są bardzo osobiste. Zawsze rodzi je myśl, która jest następstwem jakiegoś zdarzenia w moim życiu. Wszystkie słowa, które śpiewam płyną prosto z mojego serca i dlatego słuchacze czują szczerość w moich piosenkach.
Jeśli mowa o płycie pt. „PAN I PANI”, która okazała się ogromnym sukcesem, a zarazem  zaskoczeniem dla dotychczasowych fanów „Ani z ŁEZ”,  która była buntowniczką i rockmenką  to powiedz proszę jaki jest pomysł na nowy krążek? Jak długo jeszcze na niego poczekamy? W jakim klimacie będzie osadzony i czym nas zaskoczy?
Hmmm… O muzyce bardzo trudno jest opowiadać – muzyki trzeba słuchać. Nie potrafię jednoznacznie określić kierunku muzycznego na kolejnym krążku. Płyta na pewno będzie zróżnicowana, tak jak pierwszy album. Pracuję z różnymi twórcami. Na nowej płycie znajdą się między innymi kompozycje Roberta Gawlińskiego, Mikisa Cupasa, Bogdana Kondrackiego i moje. Premiera planowana jest na jesień, więc już niedługo. Od wydania  płyty „Pan i pani” minęły trzy lata. W tym czasie w moim życiu nastąpiło wiele zmian. Musiałam poukładać myśli, dojrzeć do kolejnego albumu. Ten czas nadszedł i prace nad nowymi piosenkami są już bardzo zaawansowane.
W pewnym momencie  życia zmieniłaś dość radykalnie swój wizerunek- przefarbowałaś włosy, zmieniłaś  fryzurę i styl ubioru, czym to było spowodowane i czy sama  zaplanowałaś  wszystko od A do Z?
Niektóre rzeczy dzieją się dość spontanicznie. Trzy lata temu, kiedy wydawałam płytę „Pan i pani” bardzo chciałam diametralnie coś zmienić. Potrzebowałam wyrazistej fryzury i byłam otwarta na propozycje stylistów. Kiedy mój  fryzjer zaproponował mi krótkie rude włosy po prostu się zdecydowałam i dwie godziny później byłam już „marchewką”.
Bałaś się w momencie, kiedy zakończyłaś współpracę z zespołem  ŁZY  o to, jak publiczność  przyjmie nowy album, czy dasz sobie radę idąc zupełnie nieutorowaną ścieżką kariery  solowej?
To było trochę inaczej.  Nagrywając solowy album jeszcze śpiewałam ze Łzami i wtedy nie miałam w planach odejścia z zespołu. Chciałam po prostu stworzyć coś swojego, coś zupełnie innego od tego, co robiłam przez dziesięć lat z zespołem Łzy i ten plan realizowałam. Dzisiaj wydaje mi się, że sukces tej płyty był powodem wielu konfliktów w zespole. Podczas pracy nad nowymi piosenkami Łez nie mogliśmy się już dogadać. Ja chciałam się rozwijać, pracować inaczej, otworzyć się na innych twórców, producentów. Zespół nie widział takiej możliwości, więc nasze drogi się rozeszły. Dobrze się stało, jestem dzisiaj dużo bardziej spełniona artystycznie.
Co czujesz obserwując tłum fanów z perspektywy sceny,  tysiące oczu wpatrzonych w Ciebie jak w ich idola i gwiazdę? Czy bardziej cieszy Cię ich zasłuchanie, to jak spijają każde słowo z twoich ust, kontemplując jego znaczenie czy dobra zabawa przy Twojej muzyce?
I to i to jest bardzo satysfakcjonujące. Jako młoda dziewczyna bardzo chciałam, żeby publiczność dobrze się bawiła na moich koncertach, to mi wystarczało. Od pewnego czasu doceniam to, że ludzie przychodzą na koncert, żeby posłuchać tekstów, wczuć się w klimat naszej muzyki, że zwracają uwagę na moją wrażliwość. Z kolei na koncertach plenerowych, gdzie wiele osób ogląda i słucha mnie po raz pierwszy, mam ogromną satysfakcję ze zdobywania nowych odbiorców. To inny rodzaj koncertów, niż te w salach i na bilety, ale publiczność jest tak samo wdzięczna i oddana. Odczuwam to po każdym spotkaniu z ludźmi po koncercie. Wierzę, że szczerość i energią, którą z siebie daję, wraca do mnie w postaci kolejnych fanów. Po każdym koncercie odbieram mnóstwo oznak sympatii ze strony mojej publiczności i to jest najbardziej satysfakcjonujące w mojej pracy.
Jest taki artysta, z którym chciałabyś stanąć na jednej scenie?
Oczywiście, że są tacy artyści. Mam ciche marzenia, związane z  artystami  światowego formatu, ale mam też duże szczęście, że na naszym polskim rynku  wystąpiłam z prawie wszystkimi artystami, z którymi bardzo chciałam stanąć na jednej scenie. Ostatnio zaśpiewałam w fantastycznym duecie z Piotrem Cugowskim. Uważam, że to najlepszy polski głos męski. Piotrek zaśpiewał gościnnie na jednym z moich koncertów. Znalazłam się również na jednej scenie z Markiem Jackowskim z zespołu Maanam, który jest legendą polskiego rocka.  To są ludzie których kiedyś podziwiałam w telewizji, a teraz  współpracujemy razem, przyjaźnimy się.  To jest naprawdę niezwykłe, magiczne uczucie.
Jak najchętniej spędzasz czas wolny?- Wyciszasz się między koncertami, spędzasz te momenty w spokoju, atmosferze relaksu,  czy może wolisz aktywnie korzystać z tych chwil?
Ostatnio jestem tak pochłonięta moją córką, że zapominam o całym świecie. Po powrocie do domu jestem skupiona na rodzinie. Dużo czasu poświęcam oczywiście Poli i  Tobiaszowi. To moje dwa największe skarby. Kiedy mam już chwilę dla siebie, lubię  włączyć sobie głośno muzykę albo posiedzieć w absolutnej ciszy. To ważne, żeby w natłoku zajęć i obowiązków zawodowych, znaleźć czas dla siebie. Przyznaję, że miałam go ostatnio trochę mało, ale mając w domu takie szczęście nie czuję w tej kwestii niedosytu.
Słowa klucze, które najlepiej charakteryzują Twoją osobowość  to?…
Miłość, spełnienie, melancholia, radość i szczerość.
O czym tak właściwie marzyła kilkunastoletnia  Ania?
Dokładnie o tym, co robi teraz. Naprawdę.
Na sam koniec zadam Ci pytanie podsumowujące- na co stawiasz – SPRITE czy PRAGNIENIE?
(Śmiech) To powinna być spontaniczna odpowiedz, ale zaskoczyłeś mnie do tego stopnia, że muszę się zastanowić.  Sprite.
Ponieważ?
Pragnienie jest  głodem, a ja chciałabym zawsze potrafić ten głód zaspokoić…  i dlatego Sprite.
Aniu, pozostało mi bardzo serdecznie podziękować Tobie za rozmowę. Było mi niezmiernie miło spotkać się z tak pozytywną osobą jak Ty. Życzę Ci dużo zdrowia, nieustannego  szczęścia w miłości, pasma sukcesów  na ścieżce artystycznej  i uśmiechu, którym obdarowujesz słuchaczy,  bo dzięki temu ich życie staje się weselsze… Jeden uśmiech potrafi naprawdę zdziałać cuda…
Dziękuję, było mi bardzo miło Maćku.

Wywiad opublikowano na portalu COOLTURALNI24.PL


                                             BLUZAALOHA FROM DEER